Quantcast
Channel: Bez kasku
Viewing all articles
Browse latest Browse all 37

Gdzie jest miejsce rowerzysty?

$
0
0
Kierowcy: Wszędzie, byle nie na ulicach!
Piesi: Wszędzie, byle nie na chodnikach!
Rowerzyści: Wszędzie!
Teoretycy Cyklizmu: o tej porze roku to już chyba w psychiatryku! I w kamizelkach.

Tym razem to piesi mieliby rację. Tak, nie jesteśmy grupą uprzywilejowaną, żeby móc jeździć WSZĘDZIE. Obowiązuje nas, jak wszystkich, także pieszych, Prawo o Ruchu Drogowym. Oczywiście chyba nikt nie powinien mieć specjalnych pretensji o spokojną (nie o liczby wyświetlane przez licznik chodzi, a rozsądek) jazdę trzymetrowej szerokości chodnikiem wzdłuż ruchliwej arterii, w dodatku pustawym, ale generalnie uważam, że i tego należy unikać. Dlaczego? A, ugryźmy temat z drugiej strony niż zwykle w tym temacie się to czyni. Więc nie będzie to argumentacja bezpieczeństwem, które jest słowem-wytrychem, choć  w tym przypadku totalnie bezpodstawnym (pokażcie mi jedną ofiarę śmiertelną potrącenia przez rowerzystę!). Dla mnie clue niejeżdżenia po chodnikach leży zupełnie gdzie indziej:

- może jeżeli rowery znikną z chodników to piesi w końcu zaczną rozróżniać je od ścieżek rowerowych? Czasem i ja mam wątpliwości co jest czym... A na pewno nie będą mieli prawa się tłumaczyć "a bo wy też nam wjeżdżacie (...) i do tego bijecie murzynów!"

- naturalną konsekwencją zniknięcia rowerów z chodników, wobec ciągłego deficytu ścieżek/dróg rowerowych, będzie ich pojawienie się w większej ilości na ulicach. A przecież o to nam chodzi! Wtedy może nawet lobby kierowców zacznie naciskać władze by budowały więcej dróg dla rowerów?

- jazda po chodniku to przejaw nie tyle strachu, co stanu zastraszenia. Unikając ulic dajemy jasny sygnał blachosmrodziarzom (w nomenklaturze rowerowej ekstremy; polityczna poprawność nakazywałaby jednakowoż określenie "kierowcom"), że są lwem na tej sawannie, władają nią i mogą w każdej chwili nas zjeść na śniadanie. Więc my, na wszelki wypadek, spierdalamy... Nie są i nie mogą. Nie utwierdzajmy ich w zakłamaniu.

- są rowery górskie, trekkingowe, miejskie, szosowe, poziome, pionowe, jedno- i wielośladowe. Ale, cholera, nie ma rowerów chodnikowych! A z drugiej strony, jak sama nazwa wskazuje, jezdnia służy do jazdy, a chodnik do chodzenia. Dbajmy o poprawność języka polskiego również czynem! ;)

- jazda po chodniku jest bardziej męcząca. Ciągłe zwalnianie, przyspieszanie, zatrzymywanie się, ruszanie, krawężniki, matki z dziećmi, pijacy w różnych fazach upojenia, słupy ogłoszeniowe... jezdnią jedzie się znacznie płynniej.


Skoro więc wyganiam was na ulice to może przy okazji powiem też jak po nich jeździć?
Tutaj już nas bezpieczeństwo zaczyna interesować. Ale tylko nasze własne.

- po pierwsze primo, przeczytać ze zrozumieniem - uwaga, ważne też przy jeździe po drodze/ścieżce rowerowej, a nawet chodniku (jak już łamać prawo to świadomie!)Prawo o Ruchu Drogowym. Jak na akt prawny nie jest to jakiś wybitnie skomplikowany tekst, w końcu powinien być zrozumiały dla każdego, a nie tylko prawnika. Nawet dla strażnika miejskiego w Krakowie. Choć ustawodawca chyba nie był zbyt dobrze poinformowany o wymogach tej specyficznej grupy i zapomniał o kolorowankach... ;)

- po zrozumieniu przepisów, z których można pominąć kwestie typu art. 35-37 o ruchu zwierząt, należy jeździć znając swoje miejsce, tj. pewnie i z poszanowaniem prawa (sygnalizacja manewrów i przepisowe oświetlenie roweru też się liczą). Uwaga: jeżeli uważamy, że któryś z przepisów jest w danej sytuacji niebezpieczny dla nas (nie ma ich zbyt wielu), należy go spokojnie nagiąć lub nawet przekroczyć w stronę naszego bezpieczeństwa. Np. kiedy jezdnia jest dziurawa przy krawężniku jak karoseria wyprzedzającego nas Poloneza, należy jechać najbliżej prawej krawędzi, jak to możliwe bez ryzyka wpadnięcia w dziurę. Jeżeli ma to oznaczać jazdę środkiem pasa, to jedźmy środkiem. Jeśli dziury są na całej szerokości naszego pasa to jedną rzecz odradzam bardzo stanowczo: lawirowanie między dziurami przy samej krawędzi jezdni. Bo to jest próba samobójcza, igranie z ogniem i rozbrajanie ruskiego niewypału w jednym. Tak samo, nie ma sensu sygnalizować prawoskrętu gdy jedziemy po kostce brukowej, a kierownica wyrywa się z rąk na niepodległość.
Taka sama logika tyczy się każdego innego przepisu, co do którego zachodziłoby podejrzenie, że może w danej sytuacji obniżać poziom naszego bezpieczeństwa.
I ostatnia ważna rzecz w tym punkcie - wolno nam jeździć po wszystkich ulicach, na których nie jest to zabronione odpowiednimi przepisami. I koniec. I kropka. Kierowca ma obowiązek uważać i ch*j.

- W sytuacji, gdy widzimy, że kierowca ma zamiar złamać przepisy i doprowadzić do sytuacji kolizyjnej (najczęściej chodzi o wymuszenie pierwszeństwa przejazdu), polecam postąpić zgodnie z instynktem samozachowawczym. Tylko nie bać się! Z zachowaniem marginesu bezpieczeństwa ostro zahamować w przedostatniej chwili, obdzwonić/obtrąbić oraz głośno i bez autocenzury zwyzywać żeby pokazać tępakowi komu zawdzięcza, że za chwilę nie zapłaci mandatu (co najmniej). Dla odważnych pozostaje opcja próby sił, jednak tejże nie polecam nikomu, mimo że sam już kilkakrotnie taką podjąłem... To nie jest temat na dyskusje. Choć nawet twardziele w  pojazdach typu Shitty Utility Vehicle (SUV) wymiękają wobec wizji porysowanego błotnika, drzwi czy maski, mówię jasno i stanowczo: dla dobra waszego materiału genetycznego - nie!

I w zasadzie to tyle. Grunt to znać swoje miejsce.

Viewing all articles
Browse latest Browse all 37

Trending Articles


TRX Antek AVT - 2310 ver 2,0


Автовишка HAULOTTE HA 16 SPX


POTANIACZ


Zrób Sam - rocznik 1985 [PDF] [PL]


Maxgear opinie


BMW E61 2.5d błąd 43E2 - klapa gasząca a DPF


Eveline ➤ Matowe pomadki Velvet Matt Lipstick 500, 506, 5007


Auta / Cars (2006) PLDUB.BRRip.480p.XviD.AC3-LTN / DUBBING PL


Peugeot 508 problem z elektroniką


AŚ Jelenia Góra